Ważne informacje
Akceptujemy płatności przez Platnosci.pl Kontakt z nami: |
WSPÓŁCZESNA LITERATURA ROSYJSKA - tomy 1-15
Cena:
299.00
PLN
Kolekcja książek: WSPÓŁCZESNA LITERATURA ROSYJSKA
POLITYKA prezentuje 15-tomową kolekcję książek W skład kolekcji wchodzą następujące tytuły:
1. Aleksander Sołżenicyn, Jeden dzień Iwana Denisowicza 6. Vladimir Nabokov, Zaproszenie na egzekucję 7. Wiktor Pielewin, Generation P 13.Andriej Płatonow, Wykop 14. M. Agiejew, Romans z kokainą 15. Michaił Zoszczenko, Wesołe życie 1. „Jeden dzień Iwana Denisowicza” jest przy gigantycznych panoramach („Archipelag GUŁag”, „Krąg pierwszy”, „Czerwone koło”), jakie miały wyjść w przyszłości spod pióra pisarza, niczym miniatura. Ot, kilkanaście godzin z życia trzydziestoosobowej brygady zeków, murujących ścianę w litym mrozie. A przecież Sołżenicynowi udało się pokazać w tym tekście cały obozowy kosmos, jego mieszkańców i rządzące nimi prawa: żołnierzy Armii Czerwonej, którzy mieli pecha trafić do niemieckiej niewoli oraz Ukraińców i Bałtów, którzy walczyli o niepodległość. Moskiewskich inteligentów i baptystów z Powołża, byłych dyrektorów i wychowanych poza prawem urków. Szulerów i strażników, kapusiów i świętych. Wśród nich - pokaleczony, ciężko doświadczony, lecz zachowujący elementarną prawość Rosjanin z głubinki, Iwan Denisowicz Szuchow: prosty żołnierz, odsiadujący pod absurdalnym zarzutem zdrady ósmy rok łagru. 2. "Armia konna i inne utwory" to Opowiadania Izaaka Babla ( w wyborze i tłumaczeniu Jerzego Pomianowskiego) są jedyne w swoim rodzaju za sprawą tego, co opisują: egzotyczny świat zamożnych odeskich Żydów oraz lustrzane względem polskiego doświadczenie wojny 1920 roku. Od klimatów trochę jak z „Ziemi obiecanej” (aksamitne jarmułki i kamień pogromów), przez kurz i szrapnele starć pod Beresteczkiem i Zamościem, trafiamy znów do Odessy, gdzie króluje romantyczny gangster, Benia Krzyk. 3.„Ślimak na zboczu” to najbardziej ambitna chyba powieść braci Strugackich – i jedna z najmniej optymistycznych. Nic dziwnego, że po opublikowaniu dwóch fragmentów pod koniec lat 60. na dwadzieścia lat trafiła do szuflad. Jest to jedna z tych powieści, które wciągają czytelnika niedopowiedzeniem. Las, po którym wędruje Kandyd, i „Zarząd do spraw Lasu”, przez który toruje sobie drogę Pierec, stanowią dwie odmiany niepojętej, obcej rzeczywistości, w której nie istnieje coś takiego jak związki przyczynowo-skutkowe. W świecie Lasu zawieszone zostały elementarne prawa fizyki, w świecie Zarządu –prawdopodobieństwo psychologiczne. 4. "Kolejka" Coś rzucili – i na jednej z pryncypalnych moskiewskich ulic zaczyna się formować kolejka. Początkowo, jak wszystkie, zawęźlona i chaotyczna, obrasta w listę społeczną”– i stoi, stoi, stoi, godzinę, dwie, pięć; dzień, potem noc, potem drugi dzień. Za czym? Do końca nie wiadomo, i ten sekret drażni (liczni krytycy skłaniają się ku hipotezie o dżinsowych kurtkach, choć silna jest również szkoła opowiadająca się za bułgarskimi pantoflami), ale kolejkowiczom nie wydaje się to przeszkadzać. Stojący ludzie – osobni, a zarazem powiązani, niczym komórki grzybni – przysypiają, karcą dzieci, romansują, piją, plotkują, wspominają porządki, jakie były dawniej – krótko mówiąc, gadają, ujawniając całe zmęczenie, szarość, pospolitość i brak perspektyw, jakimi charakteryzowało się życie w ZSRR za średniego Breżniewa.UWAGA: W książce znajdują się puste, niezadrukowane strony, które są celowym zabiegiem artystycznym autora powieści. 5.Dzieło „Dwanaście krzeseł”, dwukrotnie przekładane na polski jeszcze przed wojną – bawi, irytuje i wreszcie zmusza do namysłu. W pierwszym przybliżeniu jest to pyszny „romans łotrzykowski”. Wędrówka genialnego hochsztaplera z safandułowatym towarzyszem przez rosyjską prowincję, Kaukaz i Moskwę w poszukiwaniu klejnotów ukrytych w skonfiskowanych przed laty krzesłach w każdych okolicznościach byłaby wdzięczną pożywką dla pióra. Ostap Bender stał się symbolem hochsztaplera, rozpoznawalnym do dziś na całym obszarze poradzieckim, jego okrzyk bojowy „Lody ruszyły” – wszedł na długie lata do potocznego języka rosyjskiego. Dziesiątki drugoplanowych postaci – ślusarz-inteligent Wiktor Michajłowicz Polesow, neurotyczny satyryk Absalon Iznurenkow, ba, nawet papuga wdowy w portkach z czerwonych piór – po jednej lekturze zostają z nami na zawsze. I wreszcie Moskwa – kipiąca życiem, urzeczona „amerykańskim stylem”, pełna spalin, klaksonów, automobilów, gazeciarzy, inżynierów, obwarzanków i kobiecych kapelusików. Było nie było, rok wydania książki to ostatni rok NEP-u. I być może w tym największa zasługa „Dwunastu krzeseł”, że pokazuje werwę końca lat dwudziestych: oto Związek Sowiecki na kwadrans przed nadejściem lodowca. 6."Zaproszenie na egzekucję" autora "Lolity" to przypowieść o ostatnich dniach Cyncynata C., jedynego więźnia twierdzy w sennym miasteczku, czekającego z dnia na dzień wykonania wyroku. To nie „Zielona mila” prozą, głos w sprawie modelu prawa karnego czy próba nakreślenia psychologicznego portretu skazańca. Niekoniecznie również i nie w pierwszej kolejności jest to, jak chcieliby zaangażowani krytycy, „traktat antytotalitarny”, ukazujący koszmar ujednoliconego społeczeństwa zaszczuwającego niepokorne jednostki: oprawcy Cyncynata są banalni banalnością drobnomieszczańskiego salonu i używają różanej pomady, kosmetyku niebędącego w cenie u czekistów. Godny Flauberta pamflet na koszmar prowincji? Tak, może po trosze. Mistyczny traktat o wyzwoleniu duszy? Owszem, o ile takie traktaty pisują autorzy równie dalecy od chrześcijaństwa, co od buddyzmu. 7. W "Generation P" Wawilen Tatarski, młodzian żyjący w postbreżniewowskim świecie i marzący o karierze poety, w latach 90. doznał wstrząsu – jak i my wszyscy. Jedna piąta świata wypadła z rzeczywistości „planów pięcioletnich” i niedoboru – by znaleźć się w rzeczywistości nadmiaru, gdzie zdumiewająca sprężyna rynku oferuje konsumentowi węgiel, widelczyki do tortu, opatrunki, a bywa, że i wiersze.Co więcej, bohater tej powieści, zamiast bezpiecznie siedzieć w mateczniku ubożuchnej uczelni, trafił do branży, która stała się siłą napędową całego rynku: do reklamy.Na pozór w jakiś sposób podobna do propagandy, okazała się jej zaprzeczeniem - jako dziedzina, dla której nie istnieją takie kategorie jak „wysokie” i „niskie”. Zaprzęgnąć dwieście lat rosyjskich doświadczeń i kultury do rydwanu oglądalności – oto zadanie Wawilena. 8. "Biała gwardia” to powieść ukryta gdzieś na poboczu szlaku, którym trafiają do świata literatury kolejne pokolenia czytelników urzeczonych „Mistrzem i Małgorzatą”. A przecież to wielka powieść – najbardziej typowa dla Bułhakowa, a na pewno najbardziej zakorzeniona w jego życiu. „Mistrz i Małgorzata” ulepiona jest z wizji, wiary i lęku; „Biała gwardia” utkana jest bez reszty ze wspomnień. To książka o kilku tygodniach w śnieżnym, przechodzącym z rąk do rąk Kijowie. O męskiej przyjaźni i braterskiej miłości; także o radości, euforycznej i straceńczej, 9. "Życie Arseniewa". Nie da się wykluczyć, że gdyby Marcel Proust żył w Rosji schyłku XIX wieku, pisałby jak Bunin. Taką literaturę piszą bowiem synowie starzejących się rodziców i starych rodów – panicze dorastający w zapadających się w ziemię dworkach ocienionych rozrośniętymi drzewami, których nie ma komu przyciąć. Po czym, po kataklizmach I wojny światowej i rewolucji, epoce jazzu i kobiecych pantalonów, wspominają na jałowej ziemi wygnania kosmiczny ład tęczującego ogrodu dzieciństwa. Oprócz nostalgii Bunin przy okazji maluje nam stumilionową Rosję przełomu wieków, rodzącego się kolosa. To nie tylko zaśniedziałe mieściny, w których spotkać można oficerów, starozakonnych i damy w binoklach, prowadzące czytelnie publiczne. To również nowa Rosja – budząca się po wiekach pańszczyzny potęga, hucząca dalekobieżnymi pociągami relacji Petersburg–Moskwa–Jałta, którymi wędruje ścigający swoje uczucie bohater. Rosja błyszcząca tysiącami wiorst szyn, zasypująca świat milionami pudów pszenicy i kobiałek czereśni. Takiej Rosji w literaturze nie doświadczyliśmy przed Buninem. 10." Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca" Nie trzeba nużącej wiedzy o „toposach” i „archetypach”, by od pierwszego zdania dostrzec, że Lejzorek Rojtszwaniec to krew z krwi Tewje Mleczarza i wszystkich wielkookich i długobrodych bohaterów powieści Pereca i Singera. Tyle, że Lejzorek miał nieszczęście żyć nie w cieniu bokobrodów Franciszka Józefa bądź Aleksandra II, lecz krótkiej bródki i spiżowego wąsa. Nie jest to powieść, która oddawałaby światu sprawiedliwość: Zachód, gdzie ostatecznie trafia sentymentalny i nieporadny życiowo krawiec mężczyźniany, niczym nie różni się od wizerunków z propagitek i „Krokodiła”. Polska to (oczywiście!) pijany oficerek z wiechciem zlepionych wódką wąsów, Francja – kokoty i hochsztaplerzy, a białorosyjska emigracja to grono tępaków i kombinatorów. Wszystkie te obrazki są niczym tekturowa panorama w teatrzyku, na tle której rozgrywa się dramat Lejzorka o za małym rozumku i za wielkim sercu.
12. „Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina” Szeregowy Iwan Czonkin, w przeddzień wybuchu wojny pilnuje zdezelowanego samolotu w zapomnianej wsi, a w przerwach zastanawia się, jak to możliwe, że człowiek, jak naucza Darwin, powstał z małp, a nie na przykład z koni, tak ciężko się trudzących. 13. „Wykop” Dwudziestu mężczyzn gdzieś pośrodku rosyjskiej równiny w jesiennym chłodzie kopie pogiętymi łopatami fundamenty pod wielki gmach … - tak, to się zdarzało aż nadto często: w życiu, w powieściach, w propagandzie.... Ale jeśli tych dwudziestu wzięło sobie do spółki ponurego, burego niedźwiedzia, chcąc, by uczłowieczyła go praca, i jeśli zamierzają do wiosny postawić budynek, który da schronienie mieszkańcom całego miasteczka, kraju, a w przyszłości - świata? I jeśli marzy im się stokroć więcej jeszcze – wyrugowanie ze świata smutku, nadanie sensu każdemu istnieniu, choćby tak pośledniemu, jak opadający z drzewa liść, uczłowieczenie natury i wskrzeszenie zmarłych? Jeśli tak, to znaczy, że już nie z planistą mamy do czynienia – lecz z Płatonowem. 14. „Romans z kokainą” To książka, przy której zblednąć powinny czerwone trójkąciki „PG” (Parental Guidance) na okładkach horrorów i filmów porno. W odmalowanej na kartach tej mini-powieści beztroskiej jeszcze Moskwie ostatnich lat fin de siecle’u i pierwszych lat wojny błyska bielą co najwyżej kolano, a krwi w ogóle nie uświadczysz; po ulicach toczą się dorożki na gumowanych kołach, panny chowają dłonie w mufkach... A jednak wystarczy zmierzyć się z pierwszą sceną z udziałem licealisty Wadima Masliennikowa, by w czytelniku zaczęła narastać zgroza. 15. „Wesołe życie” „Ja, chłopaki, nie lubię bab w kapeluszach”. „Nigdzie nie jest tak wesoło, jak w Pitrze, żeby tylko forsa była”. Po ulicach Leningradu kłębi się tłum urzędników rachuby, administratorów domów, studentów, popów, znużonych żon i panien-biuralistek z głowami w loczkach – wszyscy jakby wprost wzięci z XIX-wiecznej mieszczańskiej farsy pachnącej pomadą różaną. Przez wiele lat tak też odczytywano nowelki Zoszczenki – jako typowe „humoreski”, krótkie opowiastki o słabościach ludzkich. Historyjki dla jednych zbyt przaśne, dla innych w sam raz nadającej się dla odprężenia po ciężkim dniu. Polscy wydawcy nieraz mówili o Zoszczence jako o „radzieckim Wiechu”.
Koszt przesyłki wszystkich tomów kolekcji pokrywa Polityka SP. Wysyłka nastąpi w ciągu 7 dni od zaksięgowania wpłaty. Dostawa za pośrednictwem Poczty Polskiej, przesyłka paczką ekonomiczną, czas dostawy według Rozporządzenia Ministra Infrastruktury, z dnia 9 stycznia 2004, w sprawie warunków wykonywania powszechnych usług pocztowych.
Kolekcję można także zamówić dzwoniąc na infolinię - nr tel.67 210 86 50 |
Nowości |